Overwatch - Czy nowa marka to sukces?

Overwatch – Czy nowa marka to sukces?

Poradnik Klienta Zakupy i opinie zdrowie i uroda

Nowa marka w grach to zawsze spora dawka ryzyka. Panowie z Blizzard Entertainment od lat inwestują w stare i sprawdzone tytuły i tym większym zainteresowaniem stał się Overwatch. Czy dołączy on do legend pokroju Word of Warcraft? Przekonajmy się.

Overwatch

Firma Blizzard Entertainment nie słynie z częstego wydawania nowych dzieł. Trzyma się raczej swoich kur znoszących złote jaja czyli World of Warcraft, seriach Starcraft czy Diablo dodając do nich ciągle nowe zawartości. Dlatego też niemałą sensacją była zapowiedź nowej gry przedstawionej na BllizConie (jest to coroczna konferencja tejże firmy) w 2014 roku. Miała to być MOBA (multiplayer online battle arena) jednakże nie taka jak League of Legends (tutaj mieli swój odpowiednik w postaci Heroes of The Storm), ale być nowatorską strzelaniną z widoku pierwszej osoby. Nie miało też tam być baz do zniszczenia, lecz misje do wykonania. Dwa lata później 24 maja gra trafiła na półki i szturmem zajęła pierwsze miejsce w liczbie sprzedanych kopii (zwłaszcza w Wielkiej Brytanii), a sprzedaż cyfrowa w czerwcu pobiła konkurencję na głowę. Z danych Blizzard wynika, że 2 czerwca 2016 roku w grę zagrało już 7 milionów graczy. Z ostatnich badań z sierpnia 2017 wynika, że Overwatch posiada liczbę 35 milionów nabywców gry. Co przyczyniło się do takiego sukcesu?

Sam przyznam, że nigdy nie byłem i raczej nie zostanę fanem tego typu gier. I nie będę tu zwalał winy na lagi, cheaterów, czy Donalda Trumpa. Jestem po prostu średnio-niskiej klasy graczem, jeśli chodzi o taktyczne strzelaniny, a takową Overwatch jest. Oczywiście „wyhaczyłem” postacie dla siebie, ale było ich ledwie 2-3 i to najłatwiejsze w opanowaniu według poziomu skomplikowania. Tak więc powodów do dumy nie wiele. To gra, której trzeba poświecić mnóstwo czasu ćwicząc taktyki danymi postaciami. Ja z kolei szybko nudzę się powtarzalnością zadań choć tych jest kilka o czym za chwilę. Wymagania sprzętowe najnowszej gry Blizzarda nie są wygórowane na dzisiejsze standardy dlatego niemal każdy może w grę zagrać. Nawet na najniższych ustawieniach gra nie powoduje krwotoku z oczu. To zasługa głównie komiksowej oprawy graficznej. A ta trzeba przyznać jest miła dla oka. Kolorowa, pełna szczegółów i różnorodna od pustynnych ruin Egiptu po zimne Himalaje i nawet stancję kosmiczną na Księżycu w zależności od mapy na której przyjdzie nam stoczyć potyczki. Wszędzie prezentuje się okazale. Walki z kolei odbywamy w systemie 6 na 6. Gracze wybierają jedną z 27 obecnie postaci (ich liczba ciągle rośnie) o różnych umiejętnościach podzielonych, jak to w grach MOBA, na role, które spełniać będą w walce. Mamy bohaterów atakujących, broniących, tanków oraz pomocników. Umiejętne dobranie składu, aby się uzupełniał to podstawa wygranej. Drugą jest dobra komunikacja pomiędzy graczami, a z tym jest już gorzej. Przynajmniej w trybie szybkiego meczu. W grze znajdują się cztery główne tryby rozgrywki: eskorta – polegająca na dostarczeniu bomby przez jedną z drużyn w określone miejsce w ograniczonym przedziale czasowym, gdy druga musi do tego nie dopuścić. Szturm – polegający na zajęciu przez atakujących dwóch punktów na mapie, a druga tych punktów broni. Kontrola – obie drużyny walczą o przejecie punktu w na mapie. Szturm połączony z eskortą – zabawa polega na przejęciu ładunku od przeciwników, a następnie doprowadzenie go do wyznaczonego punktu przed upływem czasu. Oddzielnym trybem jest Rywalizacja. Ta polega na dość podobnych trybach gry, lecz wygrana lub przegrana determinują poziom w rankingach, a ten in lepszy, tym lepsze nagrody i punkty, które otrzymujemy co 3 miesiące. Dzięki nim zakupimy np. złote bronie. Dlatego ten tryb jest przeznaczony dla bardziej doświadczonych i chcących grać „na poważnie”, a nie jedynie bawić się jak podczas szybkiego meczu. Obowiązują tutaj nawet kary za wyjście z meczu i nie powrót, a drużyna zostanie pozbawiona zastępstwa przez co będzie grać do końca meczu w osłabieniu. Salon gier z kolei to tryb prowadzący do pomniejszych trybów np. wydarzeniowych gier, które były dostępne np. podczas Halloweenu. Nagrodą w graniu w ten tryb są 3 skrzynki tygodniowo zawierające kosmetyczne zmiany w grze jak nowe graffiti, kwestie mówione bohaterów, oraz najważniejsze, nowe skórki dla postaci.

A postacie są nietuzinkowe. Rzadko spotyka się, aby tego rodzaju gra posiadała dość rozbudowaną bazę fabularną, a tutaj tak jest. Każda z nich ma swoją historię i swoje sympatie i antypatie. Gra toczy się w niedalekiej przyszłości kilka lat po tzw. „kryzysie omnicznym”. Wojnie pomiędzy ludźmi a sztuczną inteligencją, która obrała sobie za zadanie zagładę ludzkości. Organizacja Narodów Zjednoczonych powołała do życia grupę Overwatch – najzdolniejszych ludzi z całego świata. Dzięki nim wojna dobiegła końca, a jednostka przeszła w stan tzw. organizacji pokojowej. Przez dwudziestolecie na świcie panował pokój i dobrobyt. Rozwinęła się medycyna, rozpoczęto eksplorację kosmosu. Niestety wraz z czasem wpływy Overwatch zaczęły maleć. Zarzucano jej korupcję, naruszanie praw człowieka i inne ujmujące oskarżenia. Ostatecznie organizację zniszczył wewnętrzny konflikt o władzę. Apogeum rozłamu stało się wysadzenie głównej siedziby Overwatch w Szwajcarii. Po tym wydarzeniu jednostka specjalna została oficjalnie rozwiązana. Jednakże bohaterowie nie poddali się i zaczęli działać w własnym zakresie co uznano za działanie terrorystyczne. Herosi jednak nie mogli patrzeć jak świat ogarnia zło i przestępczość i mając na sercu dobro ludzkości nielegalnie zaczęli działać przeciwko niesprawiedliwości.

Przejdźmy teraz do tego co tygryski lubią najbardziej. Rozgrywki. Po wybraniu szybkiego meczu i poczekaniu chwilki na innych graczy (z brakiem innych grających problemów nie ma) i poinformowaniu nas na jakiej mapie lądujemy i czy należymy do atakujących czy broniących czeka nas wybór bohatera. Jak już wspomniałem wcześniej każda z postaci cechuje innymi umiejętnościami i tym samym wymaga innego stylu gry. Każdy z nich opisany jest też stopniem trudności, więc na początek warto zacząć od najłatwiejszych, by z czasem po wdrążeniu się w mechanikę gry, próbować odnaleźć postać, którą będzie nam się grało jak najbardziej instynktownie i wykorzystamy jego pełen potencjał. Blizzard doskonale równoważy bohaterów i nie da się zasadniczo wskazać, która jest najlepsza, a która najgorsza. Balans jest bardzo dobry i jedynie Hanzo według innych jest za mocny. Twórcy zresztą słuchają głosów graczy i próbują jak mogą zbalansować herosów co się chwali. Sytuacja na polu walki jest bardzo dynamiczna i zmienna. Wynika to głównie z możliwości zmiany bohatera dowolną ilość razy po zgonie. Możemy w ten sposób reagować na działania wrogów i odwrotnie. Bohaterowie wyposażeni są w różne umiejętności, które odpowiednio wykorzystywane dadzą przewagę drużynie. W odróżnieniu od takiego Counter Strike’a jedna osoba ma niewielkie szanse wyeliminować innych graczy choćby nie wiem jak dobrze grała. Cała rozgrywka polega na współpracy i wzajemnych używaniu zdolności zwłaszcza tych specjalnych. Te ładują się wraz z uczestnictwem w walkach. Gdy osiągniemy 100% i zdolność będzie gotowa możemy namieszać w szeregach wroga i tak np. Żniwiarz teleportując się na tyły wroga i zachodząc ich od tyłu po użyciu zdolności specjalnej rozpoczyna ostrzał wszystkich w pobliżu siebie zadając tym większe obrażenia im bliżej jest wrogów. Można też umiejętnie wzajemnie się uzupełnić i tak np. Zaria posiada zdolność przyciągnięcia polem grawitacyjnym wszystkich wrogów w jedno miejsce i unieruchomienie ich, a to mogą wykorzystać inni bohaterowie, którzy powodują zmasowane obrażenia w jednym punkcie jak Hanzo ze swoją strzałą smoka czy Bastion przemieniając się w nieruchome, ale potężne działo maszynowe.

Dzięki takiej współpracy możemy pozbyć się wrogiej drużyny w jednej chwili. Im lepiej gramy, tym więcej doświadczenia zbierzemy za mecz, a gdy pasek się wypełni otrzymamy skrzynkę z nagrodami, o których wspomniałem wcześniej. Rzekłbym, że właśnie w tej ostrej, skierowanej na współpracę walce z taktycznym podejściem, jeśli chodzi o bohaterów i sytuację na polu bitwy, znajduje się cała magia Overwatch. Rozgrywka też przeważnie nie zajmuje więcej, niż 20 maksymalnie 30 minut w trybie szybkiego meczu. Rywalizacja to już zupełnie inna bajka i aby tam zagrać należy mieć odpowiednio sporo czasu w zapasie.

Podsumowując Overwatch znalazło swoich graczy i ciągłe aktualizacje, nowe postaci, nowe mapy sprawiają, że gra nie szybko zejdzie z pierwszego miejsca detronizując starego króla Team Fortress 2 podobnego w rozgrywce. Powstało również kilka darmowych i niezłych klonów Overwatch, lecz jeśli ktoś nie chce godzinami czekać na mecz z pewnością wyda te około 200zł i będzie się doskonale bawił. Zwłaszcza ze znajomymi, którzy mają głowę na karku, a nie tylko zależy im na ilości zabitych wrogów, gra będzie przednia i nie prędko znajdą konkurencję.

Artykuł powstał dzięki portalowi warcraft

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o